Pies kąpielo(nie)lubny


Mój pies NIE ZNOSI kąpieli.






Cześć!
Jeśli chociaż raz w życiu kąpaliście swojego psiego kompana, to jestem wręcz przekonana, że doskonale wiecie, czy on to lubi, czy nie. Moje dwa koszmary tego nie znoszą i pokazują mi to wyjątkowo dobitnie ;)
A jak to się stało, że Potwór mimo tej niechęci wylądował w pianie?

Byłam dzisiaj z moim znajomym, jego przecudną sunią - Korą - i Rivkiem na spacerze. Jako, że Korunia jest praktycznie tak samo duża jak Bestyj, uznaliśmy, że byłoby świetnie, gdyby sobie pohasali - wybraliśmy się więc na pobliską łąkę, położoną tuż przy niewielkim lasku.
Zapięłam Rivera na linkę (tak w razie czego, ponieważ wiem, że czasem w nadmiarze zapachów coś może mu strzelić do głowy i postanowi nagle nie wracać od razu na komendę. I o ile wiem, że w mieście przybiegnie przepięknie, o tyle na łąkach czy w laskach zachowuję chociaż taką kontrolę, by mieć pewność, że mi pies nie zginie w chaszczach ;)) i puściłam. Jeśli zastanawiacie się, czy nie zaczepiała się o jakieś pniaczki czy krzaki - nic takiego, wszystko było w całkowitym porządku. Dzieciaki biegały, kopały, bawiły się i w ogóle jedno wielkie radosne psie szaleństwo!
Bestyj na początku nie za bardzo chciał przychodzić (no Pani, weeź, zobacz jaką mam tutaj super kumpelę i zapaszki!), na dodatek dwa razy, gdy był już metr ode mnie, wbiegła w niego Kora... a on oczywiście ruszał za nią :) No i cóż zrobić. Później jednak Pan Pies szybko do mnie przychodził (no już trawki wszystkie obwąchałem, możesz mi teraz dać smaczki) i z radością wykonywał komendy, po czym znów wracał do hasanka :)
Po jakiejś godzinie wspólnej zabawy uznaliśmy, że można by się przejść osiedlami. Idziemy już do wyjścia z łąki, Kora i River jeszcze biegają dookoła nas. "River, do mnie!" "Kora, choodź!" - uwaga, quiz! Jak myślicie, które z tych dwóch biegaczy przybiegło?! Jeśli wierzyliście w mojego chłopca, to bardzo mi miło, ale niestety - przychodzenie na komendę lepiej ma jak dotąd wypracowana urocza, pasterska sunia. Zobaczyłam, że Bestyj coś wącha kawałek dalej. Wołam go, on patrzy i... zaczyna się w czymś tarzać! Uznałam, że już nie ma co, nie idę tam, wystarczy mi kleszczy. Minęło kilka sekund, Rivuś zakończył swoje zadanie po czym grzecznie przyszedł do mnie i usiadł, jak gdyby nigdy nic (Pani, czujesz jakie super coś znalazłem! Wytarzałem się w tym, żebyś Ty też mogła sobie wąchnąć, widzisz jaki dobry piesek ze mnie?). Przepięłam tę... "pachnącą inaczej" kulkę futra na smycz i wyszliśmy z polanki. Pochodziliśmy jeszcze trochę, ale miny przechodniów sprawiły, że postanowiłam się pożegnać z moim znajomym i Korunią i wycofaliśmy się szybko z Riverem do domu. Przy okazji minęliśmy bardzo miłych Panów budowniczych, którzy życzyli mnie i temu pięknemu stworzeniu dobrego dnia ;)
No w ten sposób znaleźliśmy się w tym miejscu...

"Pani, zabierz mnie stąd..."

Podkulony ogon, wygięty grzbiet i mina "czemu życie mi to robi?" - to zjawisko pojawiło się w całym życiu mojego psa tylko kilka razy - i to zawsze podczas kąpieli. Na dodatek, niech bym spróbowała na chwilę od niego odejść - już by wyskakiwał z wanny...
Ale ćwiczymy, jest nagradzany podczas mycia i po nim - widzę, że już jest lepiej. Miłośnika kąpieli jednak nigdy z niego nie będzie ;)

A poniżej dodatek pt. Jak wygląda wanna po myciu setera (tylko dla odważnych!):

Masa włosów, jakbym go nie myła, tylko goliła xD

I masa mini-badyli powczepianych w seterze łapy i podbrzusze 


A jak Wasze psy? Lubią kąpiel, a może uciekają od niej i w ogóle nie wchodzą do łazienki? ;)
Pozdrawiamy,
Julia i River ♥

Ps. Urokliwsza fotka, tym razem szczęśliwego psiaka na wyrównanie klimatu:


Wiem, że jakość zdjęć w tym poście nie powala, ale były wyjątkowo robione telefonem na szybko - wybaczcie, poprawię się ;)

Komentarze

Popularne posty